upiór w operze

 

 GAZETA WYBORCZA (Jacek Majcherek): „Upiór” to rzadka dziś w teatrze radość delektowania się kunsztownym widowiskiem. „Upiór w operze” Andrew Lloyda Webbera, nie bez racji uważany jest za dzieło wybitne, daje to, czego najbardziej pragniemy w teatrze popularnym, choć boimy się do tego przyznać – wzruszenie, któremu towarzyszy wyraźny porządek moralny, stabilizujący się po licznych perypetiach w pomyślnym finale. W takim ujęciu można by ten najzręczniejszy musical Webbera uznać za wzorowy przykład kiczu, pamiętając interpretację Abrahama Molesa, który nazwał kicz sztuką szczęścia.

 ANDRE PTASZYŃSKI (Dyrektor Generalny The Really Useful Group): Po raz pierwszy widziałem inscenizację "Upiora", która nie była repliką oryginalnego przedstawienia londyńskiego i jestem pod głębokim wrażeniem. Nie chcę wyróżniać nikogo z wykonawców. Wszyscy panowie byli wspaniali, panie zaś grały, śpiewały i wyglądały przepięknie. Było to zarazem najbardziej zmysłowe wykonanie "Upiora" jakie oglądałem i poruszyła mnie namiętność w relacji dwojga głównych bohaterów. Natychmiast po powrocie do Londynu zobaczę się z Andrew Lloydem Webberem i w najlepszych słowach opiszę mu wszystko, czego dokonaliście z jego musicalem. Mam nadzieję, że uda mu się obejrzeć warszawskie przedstawienie w niedługim czasie.

 HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ (Prezydent Warszawy): Warszawska wersja jest ciekawsza od londyńskiej - wyreżyserowana z większym rozmachem, a przy tym nowocześniejsza.

 PETER QUILTER (dramaturg, autor słynnego spektaklu "Boska"): Dziękuję bardzo za możliwość zobaczenia Upiora. To wspaniała produkcja na miarę Broadwayu. Urzekła mnie scenografia, reżyseria, a w szczególności role kobiece.
Gratulacje za przeniesienie Broadwayu do Warszawy!

 PATRICK MURPHY (Szef Produkcji The Really Useful Group), SAM BURGESS (Główny producent The Really Useful Group ): Serdecznie dziękujemy za bardzo miłe przyjęcie mnie i Sama w Warszawie. Zawsze denerwujemy się trochę oglądając nową inscenizację spektaklu, szczególnie znanego nam tak dobrze jak UPIÓR. Byłem osobiście zaangażowany w dziewięć obcojęzycznych replik tego musicalu na całym świecie i wiem, jak trudno jest przewidzieć efekt nowej interpretacji. Tym razem nasze obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione, jako że Twoja produkcja utrzymana jest w każdym aspekcie na najwyższym poziomie. Oddaje burzę namiętności miłosnego trójkąta, eksponując jednocześnie komiczne aspekty spektaklu. Muzyka jest zagrana porywająco, a elementy scenografii zaprojektowane z wielką klasą. W szczególności podobała nam się interpretacja sceny "Don Juana", w której duetowi na pierwszym planie znakomicie przeciwstawiłeś zapierające dech wykonanie tanga w głębi sceny.J esteśmy pod wielkim wrażeniem Twojej produkcji i wspaniałej pracy wykonanej przez cały zespół kreatywny, obsadę aktorską, asystentów, orkiestrę i wszystkie osoby zaangażowane w przygotowanie przedstawienia. Proszę przekazać całemu zespołowi nasze podziękowania i gratulacje. Uwaga, z jaką publiczność oglądała spektakl i jej reakcja na zakończenie nie pozostawiły wątpliwości, że masz w rękach wielki hit. Życzymy Ci, aby UPIÓR grany był długo i odnosił dalsze sukcesy. Jak zawsze, czas spędzony w Twoim teatrze był dla nas wielką przyjemnością.

PRZEKRÓJ (Tadeusz Nyczek ):Roma obchodzi 10-lecie pod kierownictwem Kępczyńskiego. Nie mógł nam zrobić lepszego prezentu.

POLITYKA (Dorota Szwarcman): Dobrze jest spełnić swoje marzenia choćby po dekadzie. Powiodło się Wojciechowi Kępczyńskiemu, dyrektorowi Teatru Muzycznego Roma: polską prapremierę „Upiora w operze” wystawił na dziesięciolecie swojej kadencji. Rozmach spektaklu jest imponujący. Roma może być dziś słusznie nazywana główną sceną musicalową w kraju.

TRIS PENNA  (Dyrektor kreatywny The Really Useful Group): Zajmuję się koordynacją nagrań muzyki Lloyda Webbera. Album z polskim nagraniem "Upiora w operze" zrobił na mnie wielkie wrażenie. Muzyka jest bardzo wierna oryginałowi, a jednak rozpoznaję w niej ów szczególny polski klimat. Jest zarazem bardzo rockowa, bardziej niż wersje nagrywane dotychczas. Zwróciłem uwagę na świeżość i młodość Christine, jej partia zachwyciła mnie. Andrew lubi, kiedy tę rolę wykonują młode, nieznane jeszcze artystki, a wasza Christine jest wspaniała. Zwróciłem także uwagę, że Upiór wydobył ze swej partii elementy rockowe, utożsamiane zwykle z wokalistami brytyjskimi i amerykańskimi. Sama muzyka wykonana jest znakomicie, grajcie tak dalej, jest w tym świetny feeling. Moje przesłanie dla wszystkich w Teatrze ROMA jest takie, abyście robili dalej to, co robicie. Czuje się w tym wielką muzykalność. Pragnę też podziękować wszystkim od siebie. To jest pierwsze polskie nagranie "Upiora", a zarazem jedno z najlepszych obcojęzycznych nagrań, jakie słyszałem do tej pory. I bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że wasz fantastyczny album zostanie wkrótce Platynową Płytą.

ŻYCIE WARSZAWY(Jolanta Gajda-Zadworna):Upiór uwiódł Christine i widzów. Mroczny romans o oszpeconym geniuszu muzyki, zniewalającej głosem i urodą chórzystce oraz jej młodym wielbicielu, porwał premierową publiczność. Podziękowała aktorom na stojąco.

WPROST( Jacek Melchior): „Upiór w operze” w teatrze Roma dorównuje oryginalnej londyńskiej wersji z 1986 r. która do dziś nie schodzi z afisza.

VIVA! (Jerzy Iwaszkiewicz): Upiór jak malowanie. Wszystko jest tu trafione.

EXPRESS ILUSTROWANY(Bohdan Gadomski):Superprodukcja. „Upiór w operze” okazał się największą produkcją teatralną ostatnich lat w Polsce. Legendarny musical napisany przez Andrew Lloyda Webbera, w perfekcyjnej reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego, z dynamicznym kierownictwem muzycznym Macieja Pawłowskiego, został wystawiony na dziesięciolecie Teatru Muzycznego Roma.

TELE TYDZIEŃ: Upiór na medal! Upiór w operze to opowieść w której jest wszystko, miłość, groza, humor i przede wszystkim piękna muzyka.

 

 

 

 

Do opinii z prasy pozwoliliśmy sobie dołączyć list od jednego z naszych widzów. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za miłe słowa!

"Drodzy Państwo
niemal 2 tygodnie temu byłem na spektaklu "Upiór...".Miałem szczescie,gdyz byłem w warszawie tylko w celu konsultacji u lekarza,a przypadkiem udało sie kupic jedno miejsce na widowni.jedno z ostatnich.jak sie okazało to ja byłem w Wa-wie w teatrze a przy okazji u lekarza...
To było bajeczne niezapomniane przeżycie.Gdy przyjade na operacje do szpitala- to zapewne przed lub po jeszcze raz powtórze sobie te przyjemnośc.
Naprawdę musze wyrzazic słowa zachwytu.Libretto w koncu podobne do innych,ot nieszcześliwa miłość.Ale jak to jest pokazane!!!Tak powinien wyglądać TEATR.Piękne dekoracje.Uznanie choćby za to,że czesto z przepychem stworzone sa tylko po to by zaistniec na scenie niecałe 10 minut ,może mniej.W jednymakcie zmieniają sie dekoracje z 10-15 razy.Efekty pirotechniki,efekty specjalne ,podwójne plany,potrójne-niemal technika filmowo -telewizyjna.to co dzis łatwe w Tv nie łatwo osiągnąc srodkami teatralnymi.
Ja zajmuję sie fotografią reklamową-wiec na swiat patrze jak na sceny,a szczególnie pod kątem światła.Więc całe to dzieło szczególnie urzeka mnie swiatłami,soczystymi,precyzyjnie czesto wyłuskującymi konkretną postać-niemal jak wyciętą od reszty!Brawo dla óswietleniowców.
Sztuka spiewacza i aktorska -no sam kunszt(KUNST z niemieckiego w końcu to sztuka).
Nawet to parodystyczne kpienie z opery francuskiej czy włoskiej -perełki.
Gdzie trzeba było sie wystraszyć-wystraszyłem się ,gdzie wzruszyć -wzruszyłem.
Naprawde nie dziwię sie ,że od miesięcy nie sposób dostac do Was normalnie biletów.Ludziska walą autokarami,i nie myślą przestać.No bo jak bardzo to się różni od tych psudo eksperymentalnych przedstawien trampkowo- Tshortowych.Gdzie aktorzy mitają się po scenie w uposzczonej do zera dekoracji z jednego stolika i nkrzesła wyciągniętego z poczekalni czy zaplecza.Fuj- z takim teatrem...
Taki jak wasz teatr chciałbym pokazac synowi.Dlatego gdy przyjadą odwiedzić moje zwłoki w szpitalu to na 16 stycz. kupilem im już zawczasu bilety na "upiora"
plyte te mamy w domu i chetnie od lat sluchamy.wiec nie jest to temat obcy. 

Wszystkim polecam wybranie sie do ROMY,znajomym  tu w szczecinie i warszawski,nawet udało mi sie zachęcic jednego VIPa (warszawskiego),uroczego aktora,który takze z bandą dzieci i wnuków Was odwiedzi.
List ten kieruję do sekretariatu,lecz prosze go przedstawic zespolowi który zapracował sobie na chocby i te skromne pochwały.

Z uniżonymi pokłonami dla MISTERIUM I WYKONAWCÓW
Tomasz Najder ze Szczecina
( to taka wieś pod bałtykiem-gdzie są dwa teatry)"